Złote Maliny 2021. Polacy w końcu docenieni!

Dodano 2021/03/14 827 0

Rozdanie nagród Złotych Malin to ze wszech miar kontrowersyjne przedsięwzięcie. Szanowne gremium przyznaje bądź co bądź nagrody dla filmów najgorszych w minionym roku troszcząc się jednocześnie o to, by każdy z biorących udział w produkcji mógł zostać należycie doceniony. I tak mamy najgorszą aktorkę, najgorszego aktora, najgorszą muzykę itd. Kategorie są przez to odwróceniem znaczenia tych znanych z gali rozdania Oscarów. Samo przyznawanie nagród jest jednak tak samo kontrowersyjne jak przyznawanie nagród za film najlepszy. Któż bowiem decyduje o tym, czy dany obraz jest najgorszy czy najlepszy? Co wpływa na osąd? Czy nie chodzi tu o rozrywkę, a obiektywizm przy wyborze najlepszego, najładniejszej, najpiękniejsze jest czystej maści subiektywnym spojrzeniem? Oczywiście, że tak jest. Jednak Złote Maliny odcinają w ten sposób kupony od popularności innych filmowych festiwali, bo przecież nie ważne jak mówią, byle mówili.

uploaded picture
Złote Maliny nazywane więc "anty nagrodą" filmową zostały wymyślone przez krytyka filmowego Johna J. B. Wilsona w 1980 roku. Tradycją jest, że nagrody te przyznawane są na 24 godziny przed rozdaniem Oscarów i w tym roku gala odbędzie się 24 kwietnia.

Czy warto brać poważnie Złote Maliny? Nie jest to żaden wyznacznik jakości, tak samo jak wyznacznikiem jakości nie są Oscary. Dany film ma się przede wszystkim podobać Tobie, widzu, a nie jury. Wiele z nagradzanych filmów złotymi statuetkami Oscara są według mnie nie oglądalne (vide "Kształt wody"), a niektóre z nagrodzonych Złotymi Malinami zasługują według mnie na Oscara, lub chociażby nominację w kilku kategoriach jak fantastyczny "Na krawędzi" z Sylvestrem Stallone, który w 1993 roku zdobył nominację do Złotej Maliny za najgorszy film. Kontrowersji jest więc wiele.
uploaded picture
I tak jak generalnie nie śledzi się tych rozdań (bo zawsze są w cieniu tej najważniejszej filmowej gali), to jednak w tym roku warto na ten specjalny wieczór zwrócić uwagę. Otóż możemy być bowiem dumni, bo nasza rodzima produkcja została doceniona. Chodzi o ten jeden szczególny film, "365 dni", który powstał na  podstawie powieści Blanki Lipińskiej. Otrzymał tych nominacji aż sześć i jest to jednocześnie pierwsza i jedyna jak dotąd polska produkcja, która wystąpi na tej znamienitej gali. "365 dni" w reżyserii Barbary Białowąs i Tomasza Mandesa powalczy więc o statuetkę w kategoriach: najgorszy film, najgorszy reżyser, najgorszy aktor (Michele Morrone), najgorsza aktorka (Anna-Maria Sieklucka), najgorszy scenariusz (Tomasz Klimala, Blanka Lipińska, Tomasz Mandes) i najgorszy remake, kopia lub sequel (tutaj odniesiono się oczywiście do"50 twarzy Greya", który notabene też jest obrazem szczególnym). Pozostałych nominowanych w tym roku znajdziecie w liście powiązanych z tym artykułem filmów, a ja zachęcam do obejrzenia i wyrobienia sobie zdania, bo przecież nikt nam nie będzie mówił, że "365 dni" seksistowskie popłuczyny, koszmarnie zagrany, denny i najzwyczajniej w świecie idiotyczny jest tytuł filmem najgorszym w zeszłym roku!  Życzę więc z całego serca udanego wieczoru twórcom.
uploaded picture

Komentarze

Brak komentarzy