Spektakularny początek filmowania nowej "Podpalaczki". Mamy materiał.

Dodano 2021/05/26 721 0

Nie ma tu może zbyt wielu fanów "Podpalaczki" z 1984 roku w reżyserii Marka K. Lestera. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział tej klasycznej ekranizacji prozy Stephena Kinga, radzę wam film nadrobić. Z powieściami mistrza grozy, a w zasadzie jej ekranizacjami jest jedna niezmienna zasada, które ja przynajmniej hołduje. Połowa tych filmów jest nieudana, druga zdecydowanie nie. "Podpalaczka" na szczęście stanowi o tej części pozytywnej prób przekładania literatury na język filmowy. Stało się to we wspomnianym 1984 roku, a w tytułowej roli mogliśmy zobaczyć Drew Barrymore.

uploaded picture


Gwoli przypomnienia, to opowieść traktowała o małej dziewczynce obdarzonej mocą pirokinezy, czyli umiejętnością wzniecania ognia siłą woli. Umiejętnościami dziewczyny zaczął interesować się rząd i wszelkiej maści tajne organizacje. Ojciec dziewczynki nie ma zamiaru wydać swojej córki na stracenie, bo oddanie jej naukowcom wiąże się z zamienieniem jej w laboratoryjnego szczura. Uciekają, a w ślad za nimi ruszają tajni agenci. Finał może być tylko jeden, wielki pożar. Wydaje się więc, że film to swego rodzaju hero movie, ale w bardzo B-klasowym obrazku. Jego przynależność gatunkowa jest więc jasna, a nie największy budżet i pewien ejtisowy urok, nierzadko kicz, powoduje, że z jednej strony "Podpalaczka" mocno się zestarzała, z drugiej strony, to wciąż urocza ramotka warta obejrzenia.


Doniesienia z planu filmowego remaku "Podpalaczki" pozwalają stwierdzić, że rozpocznie się w najlepszym stylu, od ognia i popisu kaskaderskiego, jednego z najtrudniejszych w branży Mozna bowiem skakać z dachów, wypadać z okien, ale zabawa z żywym ogniem to już nie lada wyczyn i prawdziwa legenda kaskaderki jako popis. Tak też rozpoczyna się praca na planie filmu, za który odpowiedzialne jest studio Blumhouse, specjalizującego się w horrorach. Na ekranie widzimy kroczącego w ogniu, podpalonego mężczyznę. Idzie spokojnie, ale z pewnością ekipa z gaśnicami czeka za kadrem. Ten spokój i opanowanie mogą też świadczyć o tym, że do roli kaskadera został zatrudniony prawdziwy fachowiec. Blumhouse przenosi ponownie opowieść z "Podpalaczki" na wielki ekran dzięki reżyserowi Keithowi Thomasowi, który jak do tej pory nakręcił tylko jeden film, całkiem nieźle przyjęty horror "Nocne czuwanie". W nowej "Podpalacze" występują Zac Efron i Michael Greyeyes. Ekipie i projektowi kibicuje sam Stephen King, który wysłał zresztą niedawno jak najlepsze życzenie, które mogą świadczyć tylko o tym, że "Podpalaczka" dostała błogosławieństwo mistrza. Mamy oczywiście nadzieję, że  Kingowi bardziej przypadnie do gustu nowa wersja Blumhouse. Z pewnością współczesne efekty komputerowe powinny sprawić, że sceny ognia będą znacznie bardziej imponujące niż te z filmu z 1984 roku. Nie znaczy to oczywiście, że film będzie całkowicie wypełniony efektami specjalnymi. Blumhouse jest jednak znany z tego, że dostarcza grozy przy stosunkowo niskich kosztach. Ja mam nadzieję że uda się pogodzić CGI ze starą dobrą szkołą efektów praktycznych. Czekamy na kolejne doniesienia z planu.

Komentarze

Brak komentarzy