Richard Donner ujawnia szczegóły na temat "Zabójczej broni 5".

Dodano 2021/01/03 300 0

Jest to oczywiście wielce osobliwa wiadomość, bo w gruncie rzeczy nikt nie liczył na kontynuację "Zabójczej broni", a już na pewno nie pod batutą Richarda Donnera. O ile nikt nie wątpi w jego talent, to można być podejrzliwym o to, jak reżyserski talent idzie w parze z wiekiem. Oczywiście wiek to tylko cyfra, ale 90. lat na karku do czegoś zobowiązuje i nie jestem pewny czy doświadczenie przy tej okazji przełoży się w odpowiedni sposób na wigor, tempo i bigla przy "Zabójczej broni 5", a właśnie te cechy świadczą między innymi (głównie) o powodzeniu kina akcji. Kinem akcji jest bowiem "Zabójcza broń" od początku, czyli od roku 1987, kiedy to scenarzysta Shane Black, powołał do życia dwójkę gliniarzy Martina Riggsa (Mel Gibson) i Rogera Murtaugha (Danny Glover). Nie tylko jednak na ich charakterach oparty został sukces serii, a na konwencji buddy movie, w której Shane Black był mistrzem. Filmy takie jak "48 godzin", wcześniejsze seriale z przełomu lat 80. i 80. jak "Starsky & Hutch", późniejszy "Policjanci z Miami" zawsze opierały się na podobnym schemacie, czyli niedopasowaniu (teoretycznie) charakterów dwójki osób, stróżów prawa, którzy musieli ze sobą pracować. Te same różnice przekładały się na nieporozumienia, ale w rezultacie dwie różne natury mężczyzn (najczęściej) owocowały wieloma zabawnymi sytuacjami, a oni sami wspaniale się zawsze uzupełniali. Gdy tylko pokonywali animozje, stawali się (w każdym filmowym przypadki) duetem nie do zdarcia. Tak samo było w przypadku "Zabójczej broni".


Narwany Riggs, który dzień w dzień marzył o spakowaniu sobie kuli w usta i stateczny Murtaugh z rodziną przy boku z utęsknieniem patrzy na zbliżającą się emeryturę bez wątpienia stanowili jeden z lepszych policyjnych duetów. Werwa Riggsa i opanowanie Murtaugha przyniosły w tej franczyzie cztery części. I chociaż "Zabójcza broń 4" była już na swoje czasy zbyt staroświecka, to i tak przyjemnie się ją oglądało.

Richard Donner, który rzeczywiście marzy o zakończeniu serii ze sobą na fotelu reżysera, w rozmowie z dziennikarzem z Daily Telegraph, powiedział:

„To jest ostatnia część. To mój przywilej i obowiązek zakończyć to i położyć się do łóżka. Właściwie to ekscytujące. To ostatnia część, obiecuję ci to ”.

Niewiele jednak wiadomo o fabule "Zabójczej broni 5" oprócz tego, że akcja będzie rozgrywać współcześnie, a panowie Mel Gibson i Danny Glover będą rzecz jasna grali mężczyzn w słusznym , podeszłym dzisiaj wieku. Za scenariusz odpowiada Jez Butterworth, a sam skrypt został opisany przez producenta wykonawczego serialu "Zabójcza broń" (niezbyt u nas popularnego), jako "bardzo osobisty" dla dwójki aktorów.



Problemem przy poważnym rozpoczęciu projektu i wciągnięciu go na głębokie realizacyjne tory, może być sama osoba Mela Gibsona nad którym ciąży teraz szereg zarzutów o molestowanie plus wątki rasistowskie. Gibson oczywiście odżegnuje się od wszystkiego, a i sam próbuje dla siebie odnaleźć kinową nisze w takich niezależnych (udanych!) produkcjach jak quasi świąteczny "Fatman". Ja osobiście nie, że jeżeli "Zabójcza broń 5" powstanie, to na świecie franczyza ma tak wielu fanów, że nostalgiczny powrót do świata Riggsa i Murtaugha okaże się w rezultacie tylko sukcesem.

Komentarze

Brak komentarzy