Pamiętacie "Uciekiniera" z Arnoldem Schwarzeneggerem? Będzie nowa wersja.

Dodano 2021/02/21 89 0

"Uciekinier" z 1987 roku prezentował dystopijny obraz Ameryki, gdzie panuje dyktatura, a wszelkie formy wolności są blokowane. Głównym bohaterem był gliniarz Ben Richards (Arnold Schwarzenegger), który odmówił wykonania rozkazu i strzelania do głodujących ludzi. Ot, taki ostatni sprawiedliwy, w którym objawił się pierwiastek człowieczeństwa i odważył się podważyć rozkazy przełożonych. Został rzecz jasna skazany na więzienie, bo w owym czasie bunt jednostki nic nie znaczył. Jednak możni Los Angeles nie spodziewali się najgorszego, również tego jaką siłę mają media kreujące idoli i bohaterów. Popularność zdobywał właśnie telewizyjny program "Uciekinier", w którym udział biorą skazańcy. Jednym z wystawionych do programu zostaje Ben Richard. Naprzeciwko uczestników staną zawodowi mordercy, którzy ścigają tytułowych uciekinierów. Jednak Ben Richard okazuje się nad wyraz wytrzymały, sprawny i doświadczony i w mig zdobywa popularność widzów, ponadto radzi sobie doskonale w walce z najemnikami. Ludzie go pokochali, reszty się domyślacie. Kropla drąży skałę, media wykreowały bohatera, za którym poszedł lud. Film w reżyserii Paula Michaela Glasera na podstawie powieści Stephena Kinga (wydał ją w 1982 roku pod pseudonimem Richard Bachman) to niezwykle udana i prorocza wizja współczesnego świata. Pomijając niektóre fantastyczne wątki prezentuje aktualny przekaz, bo przecież siła mediów jest powszechnie znana.
uploaded picture
Nowa wersja filmu będzie prezentowała się jednak trochę inaczej, jak zapowiada sam Edgara Wright, który obecnie za adaptację książki Kinga się zabiera. Ma być przede wszystkim wierniejsza książce i wizji Stephena Kinga. Przy pisaniu scenariusza Edgarowi Wrightowi pomaga Michael Bacall. Dla wytwórni Paramount, pod której skrzydłami będzie powstawał nowy "Uciekinier" projekt stał się, po dołączeniu Wrighta, priorytetem. Wprawdzie nie ustalono jeszcze żadnej potencjalnej daty premiry, ale będziemy trzymać rękę na pulsie. Oddanie się sprawie przez studio nie może dziwić, skoro ostatnie filmy Edgara Wrighta to kury znoszące złote jaja. Pięć jego ostatnich filmów odniosło duży sukces. W 2004 roku zaskoczył wszystkich widzów i krytyków komediowym horrorem "Wysyp żywych trupów". Nie można było wymarzyć sobie świeższego spojrzenia na zombie. 2007 rok to "Hot Fuzz - Ostre psy", policyjne kino akcji z podobnym co wcześniejszy film humorem. W 2010 roku roku mogliśmy zobaczyć fantastyczny "Scott Pilgrim kontra świat", kino superbohaterskie, młodzieżowe, punkowe. 2013 rok to "To już jest koniec" mariaż komedii i sci-fi w tym samym Wrightowskim tonie. Nie można zapomnieć o hicie z 2017 roku, czyli "Baby Driver", który połączył heist-movie ze wspaniałym, nowoczesnym love-story. Zanim jednak dojdzie do realizacji "Uciekiniera" pamiętajmy, że na horyzoncie jest jeszcze jeden film Edgara Wrighta. Mowa tu o epicko zapowiadającym się "Last Night in Soho" z Anią Taylor-Joy i Thomasin McKenzie w rolach głównych  Ma to być dramat, thriller i horror w jednym. Bohaterka filmu w tajemniczy sposób przenosi się do Londynu lat 60. i spotyka swoją idolkę, piosenkarkę. Jednak Londyn Edgara Wrighta jest zupełnie inny niż ten znany z folderów reklamowych...

uploaded picture

Na wszystkie filmy reżysera, te zapowiadane, oraz te, które w fazie pomysłów dopiero siedzą w jego głowie, bardzo czekamy. Obecnie Edgar Wright należy do grona najbardziej kreatywnych i utalentowanych filmowców, który wie dokładnie jak stworzyć rozrywkowe widowisko bez wad.

Komentarze

Brak komentarzy