Netfliksowy akcyjniak "W strefie wojny" będzie hitem? Mamy zwiastun i datę premiery.

Dodano 2021/01/10 396 1

Przyszłość, Harp (Damson Idris) zostaje wysłany do niebezpiecznej strefy, by zlokalizować broń masowej zagłady. Towarzyszyć mu będzie android Leo (Anthony Mackie), który, co najbardziej ciekawe w tej sprawie, jest jego przełożonym. "W strefie wojny" ("Outside the Wire") miał o tyle szczęście do realizacji, że najważniejsze zdjęcia miały miejsce w okolicach sierpnia w 2019 roku, czyli w czasie gdy nikt nie spodziewał się paraliżu wszystkiego, który nastąpił na początku 2020 roku. Kręcony w Budapeszcie film zapowiada się nie tylko na konkretne widowisko akcji, ale i być może na jedną z większych niespodzianek potentata na rynku streamingowym. Wprawdzie Netflix Original już od dawna nie jest wyznacznikiem jakości, ale poszczególne składowe tego filmu (sylwetka reżysera, aktorzy, zarys scenariusza) pozwalają nam stwierdzić i wysnuć przekonanie że "coś z tego może być".



Zaczynając od scenariusza autorstwa duetu Rowan Athale, Rob Yescombe wypada napisać, że chociaż ta dwójka nie zaszczyciła swoimi osobami wielkiego ekranu w należyty sposób, to Rob Yescombe odniósł już niemały sukces na rynku gier wideo. To on jest głównym scenarzystą fantastycznej serii "Crysis", czy gry "The Division". W branży rozrywki multimedialnej Yescombe osiągnął już wiele, a jego doświadczenie może w ciekawy sposób przenieść się właśnie na kino o zintensyfikowanej akcji jakim z pewnością chciałby być "W strefie wojny". Za reżyserię odpowiada Mikael Håfström, kolejna ciekawa persona. Håfström to twórca pochodzący ze Szwecji, który dał się poznać jako ten reżyser, który doskonale odnalazł się w Hollywood. Z jego szwedzkich początków filmografii trzeba przypomnieć film z 2003 roku pod tytułem "Zło". "Zło" ocierało się ze swoją fabułą i realizacją o dzieło wybitne, a opowiadał o twardym nastolatku, któremu w nowej szkole próbowano urządzić falę. Cóż, chłopcy nieźle się przeliczyli. "Zło" to sztandarowy przykład prawdy zawartej w maksymie "agresja rodzi agresję". "Zło" był przełomem i Mikael Håfström dostał szansę pracować za większe budżety w Fabryce Snów. 



Epizod amerykański to przede wszystkim thriller "Wykolejony", horror "1408" na podstawie powieści Stephena Kinga i niezwykle udany "Plan ucieczki" z Sylvestrem Stallone. W filmie "W Strefie wojny" za zdjęcia odpowiada Michael Bonvillain, który coraz śmielej radzi sobie w branży. Ja pamiętam jego pracę przede wszystkim z mistrzowskiego "Projekt: Monster", ale i inne tytuły robią wrażenie w portfolio operatora. Wprawdzie pracę Bonvillaina możemy oglądać przede wszystkim na małym ekranie, jednak takie seriale jak "Lost: Zagubieni", "Od zmierzchu do świtu", pełnometrażowy "Zombieland" pokazują, że autor zdjęć jest za pan brat z akcją i dynamicznymi ujęciami. Takie podejście do zilustrowania ekranowej rozwałki jest co najmniej pożądane."W strefie wojny" w chwili obecnej czeka na premierę, a seansem będziemy mogli się już cieszyć 15 stycznia na platformie Netflix. Zerknijcie jeszcze na zwiastun. W powiązanych filmach do tego artykułu polecamy jeszcze kilka dobry filmów z Anthonym Mackiem!



Komentarze