Najmocniejszy tytuł na jesień. "Ostatni pojedynek" Ridleya Scotta.

Dodano 2021/07/21 1368 2

Zdajemy sobie sprawę, że fanów Ridleya Scotta ubywa z roku na rok. Boomerski reżyser, megaloman, być może mitoman najlepsze twórcze lata ma już za sobą? Nic bardziej mylnego w naszej ocenie. Oczywiście stałe miejsce w panteonie najlepszych reżyserów świata należy mu się jak nic, to pewne. Kto bowiem ma na koncie tyle hitów, komercyjnych i artystycznych, jak nie Ridley Scott? Debiutował w 1977 roku "Pojedynkiem", fantastycznym obrazem awanturniczym z akcją osadzoną w 1801 roku. Dwa lata później, w 1979 roku zaatakował swoim największym (chociaż trzeba to wciąż przypominać, nie jedynym) hitem "Obcy - 8. pasażer Nostromo". Cała kinematografia stanęła do pionu, a gatunek sci-fi dostał najlepszy film wszechczasów. Gdy dopiszemy, że jest to mariaż sci-fi i horroru, lepiej być nie może. Jak dotąd żaden obraz nie zagroził "Obcemu" w rzeczonym nurcie. Film się nie zestarzał, wciąż trzyma w napięciu. To arcydzieło ponadczasowe, które po dziś dzień budzi emocje i straszy. Trzy zaledwie lata minęły i przyszedł "Łowca androidów", kolejne zasłużone 10/10, bo przecież "Blade Runner" to film z przyszłości. Minęło 40 lat, a widzowie wciąż się nim zachwycają. Wymieńmy dalej pokrótce. Fantastyczna przygodówka "Legenda" z Tomem Cruisem. Feministyczny manifest "Thelma i Louise", twarda sensacja "Czarny deszcz", kinowy przebój "Gladiator", hit wypożyczalni VHS "G.I. Jane", niezwykłe widowisko kina akcji "Helikopter w ogniu" i wiele, wiele innych. Czy obecnie Ridley Scott potrafi jeszcze opowiadać tym samym zajmującym językiem jak kilkanaście (kilkadziesiąt) lat temu? Jasne, że tak, a potwierdzeniem tych słów jest chociażby serial "Wychowane przez wilki", przy którym Ridley Scott wyreżyserował dwa odcinki, a później oddał pałeczkę synowi, również niezwykle utalentowanemu twórcy.

uploaded picture Ridley Scott jednak nie ogląda się za siebie i wciąż kręci. Gdy wszyscy oczekiwali zapowiedzi jego "House of Gucci" o morderstwie Maurizio Gucciego, pojawił się zwiastun nowego filmu "Ostatni pojedynek":. Premiera zapowiadana jest na 15 października, ale już teraz mam ogromne podejrzenia, że będzie to jeden z lepszych filmów Scotta. Przede wszystkim Ridley doskonale czuje się w średniowiecznej atmosferze. Udowodnił to rzecz jasna "Gladiatorem", ale przecież i "Królestwo niebieskie" był świetnym filmem do kina. Historia w najnowszym filmie Ridleya Scotta będzie opowiadać o prawdziwym wydarzeniu historycznym, a dotyczyć ma pojedynku pomiędzy dwójką rycerzy. Na polu będą sie ścierać Jean de Carrouges i Jacque Le Gris, wydarzenie miało miejsce 29 grudnia 1386 roku. Czternastowieczna Francja, czas mroku, krwi i wszechobecna aura grozy prosto ze średniowiecznych czeluści to jedno, ale za tytułem stoi również niesamowita oprawa wizualna, co widać już zresztą w pierwszym zwiastunie.

uploaded picture Do swojego obrazu Ridley Scott zatrudnił najlepszych, chociaż wybory mogą być dyskusyjne. Może nie tyle dyskusyjne, co raczej intrygujące. O ile bowiem Adam Driver sprawdzi się zawsze i wszędzie doskonale (to aktor wybitny w każdym calu i każda produkcja tylko zyskuje przy jego udziale), to już Ben Affleck i Matt Damon może zastanawiać. Warto jednak napisać, że ten duet aktorów przyjaciół dał kinematografii jeden wybitny film i grali w nim razem (oprócz tego napisali również razem scenariusz). Mowa tu o "Buntowniku z wyboru" z nieodżałowanym Robinem Williamsem. Panowie Affleck i Damon zresztą nie raz pokazali, że lubią ze sobą pracować, więc o chemie na planie będzie bardzo łatwo. To będzie doskonałe widowisko historyczne, bardzo realistyczne, zapierające dech w piersi, z mnóstwem emocji. Czekam jak na żaden inny film. Koniecznie do kina!



Komentarze