Marvel składa dużo obietnic przy zwiastunie "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni".

Dodano 2021/04/21 1457 0

Czy Marvel chciałby na szybko odkroić kawałek tortu, który upiekli i chcieliby zjeść w całości twórcy nadciągającego filmu "Mortal Kombat"? Być może. Azjatyckie sztuki walki i MCU to pewne novum dla Marvela, ale jednocześnie duże pole do popisu dla realizatorów. Dla fanów może to oznaczać tylko jedno, jeszcze więcej rozrywki.

uploaded picture

Jak prezentuje się fabuła "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni"? Głównym bohaterem filmu jest Shang-Chi (w którego wcielił się Simu Liu) wychowany przez Mandaryna (największy wróg Iron Mana, a tutaj wcieli się w niego  Tony Chiu-Wai Leung i jest to wiadomość dla fanów kina kopanego wspaniała). Shang-Chi przygotowuje się pod okiem swojego mistrza do turnieju, w którym mogą wystąpić tylko najlepsi z uniwersum. Jednak ta sama szkoła, w której kształci się młody mistrz obdarzony nadludzkimi zdolnościami to nic innego jak miejsce zniewolenia, w którym od urodzenia kształci się dzieci w jednym celu, ucząc je sztuki zabijania. To przecież sierociniec, gdzie wszelkiego rodzaju znajdy pod skrzydłami potężnego Mandaryna stają się ostatecznie jego najwierniejszymi sługami. Ale Shang-Chi dość szybko zdaje sobie sprawę z prawdziwego przeznaczenia "szkoły". Ucieka, a Mandaryn rozpoczyna pościg. Ucieczka ucieczką, jednak do turnieju wszak wrócimy. To właśnie w nim będzie można zdobyć legendarnych Dziesięć Pierścieni, czyli artefakt zdolny zmienić losy wszechświata.

uploaded picture

Premierę  „Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings” zapowiedziano na 3 września i wszyscy mamy już nadzieję na wizytę przy tej okazji w kinie. Według dziennikarzy, którzy mieli okazję odwiedzić plan filmowy to, co może wynieść film Marvela na nowy poziom, to właśnie walki. Mają one podobno przypominać pod względem choreografii i zaangażowania twórców i aktorów te znane chociażby z serii "Raid". Byłoby oczywiście fantastycznie. Mozna mieć wprawdzie obiekcje i wątpliwości, bo za reżyserię odpowiada Destin Daniel Cretton, który wyrósł z kina niezależnego. Być może krył w swoim sercu pierwiastek szaleństwa i dryg do kina akcji? Miejmy nadzieję. Destin Daniel Cretton bowiem nakręcił w 2021 roku film "Przechowalnia numer 12" o grupie dzieciaków, która próbuje wyjść na prostą w ośrodku, który bazował na grupie wsparcia. To był świetny film, ale bardzo daleki od kina rozrywkowego firmowanego marką Marvel. 

uploaded picture

Wracając jednak do samego  "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" to warto zrobić przystanek przy Tony Chiu-Wai Leung. Dlaczego właśnie przy nim, antagoniście, a nie protagoniście, wokół którego rozgrywać będzie się to całe zamieszanie? Napiszmy to wprost. Simu Liu, czyli filmowy Shang-Chi przyszedł trochę znikąd. Ma wprawdzie na swoim koncie wiele tytułów i prezentuje się bardzo dobrze na fotosach, ale do tej pory ja, jakoś nie miałem okazji poznać się na jego talencie czy talentach, które predysponowały by go do udziału w kinie akcji. Natomiast Tony Chiu-Wai Leung to już zupełnie inna historia. Leung to legenda i aktor, który uświetnia swoją osobą kino od lat 80. Na koncie ma wiele wspaniałych ról zresztą bardzo różnych jeżeli chodzi o gatunki filmowe. Moim zdaniem to właśnie Tony Chiu-Wai Leung będzie głównym napędem filmu "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni". Do zobaczenia w kinach!


Komentarze

Brak komentarzy