Indiana Jones 5. Nowe zdjęcia z planu filmowego.

Dodano 2021/06/13 847 0

Teraz, gdy prace nad nową częścią Indiany Jones ruszyły pełną parą możecie spodziewać się zalewu kolejnych fotek robionych przez ukrytych w krzakach paparazzich. Wprawdzie najnowszy Indiana Jones z datą premiery oscylującą gdzieś w okolicach 2022 roku nie ma jeszcze podtytułu, ale przy tego typu wysokobudżetowej produkcji wiadomym jest, że informacji jest już całkiem sporo. Tak między nami, to wydaje się niemal pewnym, że wszystkie zakulisowe fotki robione z tak zwanego partyzanta, również są ustawione, bo stanowi to element kampanii promocyjnej. Innymi słowy, wypada zacząć dmuchać balonik, nawet jeżeli do premiery pozostały dwa lata. 

uploaded picture Od ostatniego spotkania z Indym minęła cała dekada, a piszę tu oczywiście o filmie "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" z 2008 roku w reżyserii samego Stevena Spielberga. Była to oficjalna czwarta część i w dodatku, z czym pewnie zgodzą się wszyscy, najsłabsza z cyklu. Steven Spielberg wprawdzie wypełnił zadanie solidnie, dał fanom odpowiednią ilość nostalgii, dostarczył element fanbojstwa na poziomie wyjątkowo dużym, ale zagubił gdzieś serce do opowiadania. Harrison Ford w 2008 roku miał 66 lat, więc najmłodszy już nie był. Odbiło się to na scenach akcji i widać było, że to nie jest już ten sam niestrudzony archeolog. Nie jestem natomiast aż tak zły na fabularny pomysł, by do całej historii dodać element kosmiczny. To było nawet całkiem ciekawe i może stanowić całkiem intrygujący początek dla (oby miało to miejsce) części piątej. Wracając jednak do wieku, Ford rzecz jasna nagle nie odmłodniał i dzisiaj, mając 79 lat, wciąż musi biegać z biczem i w kapeluszu. Czy nie będzie to poniekąd widowisko lekko ponure, gdy twórcy będą od niego wymagali czegoś więcej niż skoków i biegania? Poważnie się o to martwię.\

uploaded picture Wracając jednak do samego nadchodzącego widowiska, to za część piątą Indiany Jones odpowiadać będzie w głównej mierze James Nagold. Ten sam Mangold, który wystartował w reżyserskiej karierze tak świetnymi obrazami jak "Copland" z Sylvestrem Stallone, przejmującym obrazem o gliniarzu z małego miasteczka, który stoi sam naprzeciwko sprzedajnym władzom i policji. Mocny, twardy film z gatunku neo-noir pokazał nieco inne aktorskie oblicze Sly'a. Mangold ma na swoim koncie wiele świetnych filmów, a tutaj (zerknijcie na nasze propozycje z dołączonych do artykułu tytułów) trzeba wymienić przecież "3:10 do Yumy", czy jeden z lepszych superbohaterskich filmów w ogóle, czyli "Logan: Wolverine". Nie zapominajmy również, być może przede wszystkim, o nagrdzoonym Oscarami "Le Mans '66" z wybitną rolą Christiana Bale'a. James Mangold jest więc osobą odpowiednią do poprowadzenia Harrisona Forda, a opowieść o Indianie Jonesie może w jego rękach tylko zyskać. Z pewnością nie ugnie się pod żadnymi naciskami i nakręci rzecz głównie stylową i po prostu uczciwą wobec fanów. 

uploaded picture Co nas czeka jeszcze w piątej części poza doświadczoną osobą na stanowisku reżysera? Można oczywiście pisać o tym, że James Mangold jest twórcą samodzielnym, ale jednak duch Spielberga będzie czuwać nad całą produkcją, bo Steven jest jednym z producentów filmu. Natomiast oprócz Harrisona Forda, w piątej części filmu zobaczymy samą plejadę gwiazd. Zakontraktowany jest przede wszystkim Mads Mikkelsen i jest to wiadomość dla nas najlepsza, bo filmy z Mikkelsenem zawsze wypadają co najmniej poprawnie. Oprócz niego Fordowi partnerować będzie Phoebe Waller-Bridge i, według najnowszych doniesień, Toby Jones. Niespodzianka czeka nas również na stanowisku operatora filmu. Autorem zdjęć został Phedon Papamichael, nominowany do Oscara za swoją pracę przy "Nebraska" oraz "Proces siódemki z Chicago". Kompozytorem została legenda branży, czyli John Williams, czyli stały współpracownik Stevena Spielberga przy jego największych hitach. Czekamy cierpliwie na kolejne doniesienia z planu zdjęciowego. 

Komentarze

Brak komentarzy