"Diuna" nareszcie ze zwiastunem!

Dodano 2020/09/09 807 0

To, obok "Tenet" Christophera Nolana, najbardziej wyczekiwana premiera filmowa tego roku. Powieść Franka Herberta sprzedała się od chwili premiery w 20 milionach egzemplarzy. To nie lada wyczyn, zważywszy na fakt, że science-fiction Herberta do najłatwiejszych nie należy. To proza ambitna zarówno w sferze językowej jak i znaczeniowej. Stworzona przez Herberta odległa przyszłość koncentruje się na własnej mitologii, wiąże naleciałości z chrześcijaństwa z islamem. Powieść o historii rodu Atrydów to mieszanka literatury przygodowej z masą akcji, epickimi scenami, zdradami na królewskim dworze i całą gamą fantastycznie rozrysowanych postaci. W świecie Diuny najważniejsza jest planeta Arrakis, bogata w złoża melanżu, życiodajnej substancji. To o nią toczą się boje, urządzane są masakry, skrytobójcy czyhają na każdym kroku. Narodzi się w końcu mesjasz, który zjednoczy lud na Arrakis. 



Powieść uhonorowana pierwszą przyznaną nagrodą Nebula w 1965 roku i nagrodą Hugo w 1966 roku odniosła olbrzymi sukces komercyjny. Kwestią czasu (na przeszkodzie stały w głównej mierze możliwości techniczne ówczesnej kinematografii) była filmowa adaptacja. Tych było kilka i każda na swój sposób była co najmniej intrygująca. Najbardziej znana jest oczywiście "Diuna" z 1984 roku w reżyserii Davida Lyncha. Fani literackiego pierwowzoru i krytycy nie zostawili suchej nitki na wersji Lyncha. Ja ją lubię i chociaż uważam ją w pewnym stopniu za esencję kiczu, to jednak widzę w niej wielkie ambicje, a casting moim zdaniem został przeprowadzony wzorowo.