David Ayer nie traci nadziei. Jest szansa na "Legion Samobójców David Ayera"?

Dodano 2021/03/31 277 0

Po sukcesie filmu "Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera" rozochoceni fani rzucili się na kolejne, niekoniecznie udane filmy, które wskutek perturbacji około producenckich były dalekie od wersji autorskich ich twórców..Dlaczego tak się w ogóle dzieje? Z prostego powodu. Co jak co, ale to właśnie studio i doświadczeni producenci najlepiej wiedzą co się sprzeda i jest to w tym biznesie (powinno być) całkowicie zrozumiałe. Przecież filmy kręci się głównie dla kasy, szczególnie widowiska, które zwykło się nazywać blockbusterami. Dlaczego więc wizja reżysera i autorskość ma się wybić ponad oczekiwania studia na zarobek? Stąd właśnie rozbuchane wizje reżyserów i ich wielogodzinne filmy są krojone, skracane, przycinane do znośnych 100 minut. Producent wie co robi, kalkuluje, ale oczywiście, jednocześnie, kaleczy obraz. Cierpi wspominana już parokrotnie wizja, cierpi również nierzadko wydźwięk filmu jego przesłanie i brzmienie.

uploaded picture
"Legion Samobójców" zawsze był tym wyczekiwanym przez fanów filmem. Nadzieję na coś wyjątkowego dawały kolorowe plakaty z Harley Quinn, pierwsze zapowiedzi, lista płac z lubianymi i uznanymi nazwiskami. Sam film okazał się ogromnym rozczarowaniem dla fanów, a krytycy nie pozostawili na nim suchej nitki. Od czasu premiery, czyli od 2016 roku David Ayer nie szczędził swoich rozżalonych słów pod adresem Warner Bros jakoby właśnie ingerencja studia spowodowała spadek jakości. Powodem tej ingerencji był fakt, że odbiór ponurego filmu "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" Zacka Snydera był daleki od oczekiwań i studio nie pozwoliłoby, by "Legion Samobójców" poszedł podobną drogą. Stąd też bardziej kpiarski charakter utworu, ale w rezultacie ciągłe rozedrganie pomiędzy nastrojami, zabawnym i poważnym, głupkowatym i zasadniczo refleksyjnym.

uploaded picture

Premiera na HBO MAX filmu "Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera" dała wiele nadziei również na "Legion Samobójców Davida Ayera", jednak w zeszłym tygodniu prezes Warner Media, Ann Sarnoff poinformował, że studio się nie ugnie. Czyżby?

Rozgoryczony początkowo David Ayer ma oczywiście świadomość tego, że Warner nie zamierza przyznawać się do błędów. Jednak reakcje fanów i krytyków (w większości bardzo pozytywne) na nową wersję "Ligi Sprawiedliwości" rzucają nowe światło na projekt. W nowym wywiadzie dla magazynu EW, Ayer dzieli się swoimi spostrzeżeniami:

"Myślę, że wytwórnie widzą teraz, że może istnieć kanon oraz utwór od kanonu daleki. Fani po prostu chcą to poczuć. Kochają postacie, chcą po prostu spędzać z nimi więcej czasu. A ludzie są bardziej wyrafinowani, jeśli chodzi o to jak powstają filmy i chcą być uczestnikami tej przygody i różnych wersji. Jest miejsce na różne rzeczy, różne wersje, różne zasoby, które są udostępniane publiczności. Myślę, że to tylko pomaga wzmocnić społeczność. Absolutna zasługa i odwaga leży po stronie Warner Bros. za wspieranie Zacka".

W kolejnych zdaniach, David Ayer nie kryje swojej frustracji po tym jak nie dopuszczono do decydowania o finalnym kształcie "Legionu Samobójców":

„Rozumiem, to biznes. To frustrujące, ponieważ zrobiłem naprawdę wyjątkowy dramat, który został rozerwany na kawałki, a oni próbowali przekształcić go w "Deadpool", co po prostu nie mogło się udać.  Zrobiłem niesamowity. niesamowity film, który po prostu wystraszył zarząd”.

uploaded picture Cóż, wierzymy na słowo. Z drugiej strony dziwi trochę opieszałość studia producenckiego, które mimo wszystko powinno się pochylać nad wersjami reżyserskimi. To filmy, które z pewnością wymagają mniejszych nakładów sił, a mogą przynieść wiele dobrego, czyli przede wszystkim pieniędzy.

Komentarze

Brak komentarzy