Bruce Willis wraca do swojej ikonicznej roli ze "Szklanej pułapki"? Tylko w reklamie.

Dodano 2020/10/21 603 0

"Yippee Ki YAAAy", można było krzyknąć z zachwytu, gdy córka Bruce'a Willisa umieściła na swoim Instagramie tajemniczy hashtag  #DieHardisBack przy równie tajemniczym klipie video. Oto w krótkiej zajawce John McClane spaceruje w kurtce, gdy w tle słychać przeładowywanie pistoletów. McClane zdejmuje kurtkę, a widzowie klipu czytają :"Kiedy kończy się jedna historia, zaczyna się nowa”. Fani pierwszych trzech części zadrżeli (bo nie ukrywajmy, kolejnych odsłon nikt nie lubi). Czy udało się utrzymać tak długo produkcje w tajemnicy i zobaczymy za chwilę pełen zwiastun nowej części "Szklanej pułapki"? Już od dawna bowiem było słychać przebąkiwania o "Die Hard: Year One", który miał połączyć historię sprzed wydarzeń w Nakatomi Plaza (retrospekcję) z nowymi przygodami. To by było coś! Czekaliśmy więc cierpliwie i się doczekaliśmy... reklamy akumulatorów samochodowych Die Hard...  Oto i ona.



I jest to wyjątkowo osobliwa reklama, bo jakże mogłaby być traktowana poważnie nawet przez realizatorów, gdy trzeba pożenić swego rodzaju filmowy kult z częścią potrzebną do uruchomienia samochodu. John McClane ma kłopoty, zbiry czekają na niego na złomowisku. Samochód nie chce odpalić. McClane wpada przez szybę do sklepu z częściami samochodowymi, bierze pod pachę akumulator Die Hard. Twórcy nie zapomnieli o szlagierowych scenach, więc 65-letni aktor musi czołgać się w szybie wentylacyjnym pchając przed sobą firmowy produkt. To nie koniec! Żeby uzyskać już w pełni klimat  pierwszej "Szklanej pułapki" jest i scena z limuzyną. Kończąc ten festiwal fanbojstwa Willis jako John McClane montuje akumulator w samochodzie i odjeżdża.



Cóż. Czego by nie napisać o tym reklamowym spocie, to jedno jest pewne. Tych kilka minut spędzonych z Johnem McClanem jest z pewnością lepsze niż ostatnich kilkanaście produkcji w których uczestniczył Bruce Willis (przepraszam, był "Osierocony Brooklyn", ale tam Willis ginie w piątej minucie filmu). W samym 2018 roku mogliśmy zobaczyć aktora w siedmiu tytułach. Rokrocznie pojawia się w kilku i żaden z nich nie zasługuje na nawet wspomnienie o nim. Czy skończyła się era Willisa? Być może nic nie jest w stanie tego zmienić, bo aktor już dawno zmienił swój talent na drobne (a talent ma i nikt mu tego nie odbierze).